Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tworzę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tworzę. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 września 2016

Po kasztany... po żołędzie...

   Ile sprawiają radości, ile potrzeba kreatywności i zręczności, by coś z nich stworzyć, ilu wrażeń sensorycznych  dostarczają..., a wszystko to zupełnie za darmo. Zapewne nasze prapraprababcie także zażywały takich przyjemności :). Kasztany i żołędzie to najlepszy wytwór jesieni! Prawda??? Wystarczy pójść i nazbierać (samo zbieranie to już niemała frajda), to także mile spędzony czas z mamą lub tatą lub obojgiem rodziców. A potem to już tylko wyobraźnia. Można użyć ich w piaskownicy, jako liczmany, no i koniecznie stworzyć ludziki.   A jeszcze jak dodamy do nich czapeczki, liście, mech i  co tylko komu przyjdzie do głowy, to doskonała zabawa gwarantowana.  Może potem przewalają się to tu i tam, ale co tam!!!  My z pewnością jeszcze wyruszymy na kasztany ;)





piątek, 25 września 2015

Jesienna klasyka...

          Oczywiście jesienią koniecznie należy wybrać się po kasztany i żołędzie, co nie omieszkaliśmy  uczynić.



 
            Dary te są niezwykle cenne. Służą jako liczmany, można zabrać je ze sobą do piaskownicy, mogą przewalać się po domu, ale i mogą powstać z nich ludziki. U nas właśnie zamieszkały takie kasztanowo - żołędziowe stworki.



          Sfotografowanych zostało zaledwie kilka, bo większość nie wytrzymała zderzenia z twardą rzeczywistością. A to biegający pies stracił ogon, a potem zaraz inne członki. Ludzik nie wytrzymał upadku z wysokości. Tak czy siak kasztany mają w sobie coś magicznego i niosą wiele zabawy.

          Przy okazji zbierania żołędzi dzieciom warto przedstawiać gatunki drzew. Chłopcy poznali kasztanowca, uczyli się odróżniać dąb szypułkowy od bezszypułkowego. Ale o tym będzie niedługo, bo od jakiegoś czasu skupiamy się na poznawaniu gatunków drzew.

piątek, 5 czerwca 2015

Operacja "Kwiat"

    Do tematu przymierzałam się od dawna, właściwie odkąd zaczęły kwitnąć tulipany. Jednak ostatnio, co mi bardzo doskwiera, to ciągły brak czasu. Mam wiele pomysłów, które pozostają niezrealizowane.Tulipany przekwitły, ale kwiatów całe szczęście nie brakuje.
     Pod lupę wzięliśmy kwiat, sprawdzaliśmy z czego się składa. Na razie podział był tylko na płatki korony, pręciki, słupek, kielich, działki kielicha i szypułkę. Nożyczki poszły w ruch:

Na początek poszły maki. Wszystkie kwiaty zostały obcięte.






Potem bez. I wszystko inne, co w tym czasie kwitło w ogrodzie...





Operacja trwa. Wycinanie, odrywanie, dzielenie na części pierwsze. (Za jakiś czas wszystko będzie można oglądać pod mikroskopem.)









Ogród został ogołocony. Z braku maków trzeba było powycinać i pąki (to już sprawka Filipa). Ale zainteresowanie pozostało. Miki, gdy zobaczy jakiś kwiat, mówi: "Mamo sprawdzimy, czy są pręciki/słupek".


Chłopcy przygotowali też biedronki do ogrodu i robaczki:






Twórczy szał