Mikołaj, Filip i Kacper pragną poznawać świat jak każde inne dzieci. Ja im tylko w tym pomagam, bo jestem przekonana, że to najpiękniejszy prezent, jaki im mogę podarować.
Temat spóźniony, ale w swoim czasie zrealizowany :).
11 listopada był dla nas okazją do sięgnięcia po treści patriotyczne i historyczne.
Przeczytaliśmy sobie legendę o powstaniu państwa polskiego, słuchaliśmy hymnu, zapoznaliśmy się z symbolami narodowymi naszego państwa. Pomógł nam w tym filmik na YouTubie:
A kluczowym wydarzeniem dnia było zapalenie zniczy na Grobie Nieznanego Żołnierza.
Mikołaj był przeświadczony, że jedzie na grób Jasieńka. Setki razy odsłuchał "Rozkwitały pąki białych róż".
Kilka razy też obejrzał koncert pieśni patriotycznych, który raz sobie przypadkowo włączył, a potem się o niego sam upominał. A koncert ten trwa ponad godzinę (!).
Ni z gruszki, ni z pietruszki dziś będzie patriotycznie. Swoim latoroślom do snu śpiewam. Odważyłam się tylko dla nich śpiewać, bo wokalistka ze mnie marna. Nawet w kościele śpiewam cichutko, pod nosem, by innym nie fałszować i z rytmu nie wybijać. No cóż... ale dzieciom póki co śpiewam. W moim repertuarze jest jedna kołysanka Już gwiazdy lśnią, kilka pieśni maryjnych i żołnierskich w tym Rozkwitały pąki białych róż. I któregoś razu nie wiem, co mnie natchnęło, że Misikisiowi opowiedziałam historię, o której jest piosenka. Tak się tematem zainteresował, że włączyłam mu na You Tubie piosenkę z tłem, gdzie widać dziewczynę, Jaśka :), żołnierzy, wojnę. I teraz tylko wyhaczy mnie z komputerem, tak ciągle pojawia się zawołanie: Mamo włącz mi lato, jesień, zima już. I co? Nie mam wyjścia. Jak już zacznie oglądać/słuchać to przynajmniej pięć razy z rzędu. A mama, która uszykowała sobie w niedzielne popołudnie pyszną inkę z mlekiem, wyniosła się z nią i komputerem do ogrodu, by obserwować swoje bawiące się ptaszęta i by oddać się przyjemności czytania blogów, musiała zmienić plany. Mama bawiła się z Filipowskim a w tle słychać było lato, jesień, zima, już.
Tym sposobem ciągle pojawiają się pytania o wojnierzy, wojnierzy, wojnierzy. Chyba przygotuję jakąś prezentację o ułanach. Jak małych dzieci bardzo łatwo czymś zainteresować, nieprawdaż? :) Rzuca się hasło, daje chwilę i gotowe :). A potem to już samo niczym lawina leci.
Może i Wy macie ochotę na szczyptę patriotycznych emocji ;):
P. S. Dziś Misikiś pojechał na noc do kuzyna :). Blogowanie nadrobiłam :)