czwartek, 4 maja 2017

Majówka 2017

       Za ciepło nie było, wiało, ale to nam w niczym nie przeszkodziło. Zebrałam dzieci (swoje, siostry i sióstr taty Radka) i dalej w las. Był piknik, zabawy, włóczenie się po lesie, wspinanie się na drzewo i obserwowanie przyrody. Udało się zobaczyć sójki, kukułkę, jaszczurkę. Dalej w las...











































piątek, 21 kwietnia 2017

Zapraszamy do naszego pokoju...

    Zapraszamy dziś do dziecięcego pokoju. Pokoju naszych chłopaków: Filipa i Mikołaja, bo Kacperek póki co jeszcze ma kącik w sypialni rodziców.
   Starałam się stworzyć chłopcom przestrzeń do nauki i zabawy, chciałam by było przytulnie. Zresztą sami zobaczcie, jak wyszło.





























































































wtorek, 11 kwietnia 2017

Zamieszkał u nas Gębolud


Takie cuda, kto widział Gęboluda? :) Filip tak polubił Gęboluda, że zrobiłam mu niespodziankę i takiego oto Gęboluda sobie zamówiliśmy u Filcowego Skrzata.  To już druga postać literacka, którą mamy od Filcowego Skrzata i jesteśmy zachwyceni talentem, wykonaniem i zazdraszczamy umiejętności :). Jeszcze raz polecamy książkę Roksany Jędrzejewskiej -Wróbel Gębolud.

A tak prezentuje się nasz Gębolud :)





















"Tru" Barbara Kosmowska, Emilia Dziubak

      Przeczytałam kilka recenzji tej książki, wszystkie bardzo pochlebne. Ja jednak mam co do tej pozycji mieszane uczucia.


       Tru to zajączek szarak, który zamieszkuje z mamą i rodzeństwem w gorszej dzielnicy Koniczyn Dolnych i bardzo się różni od swych rówieśników Kolorowych - bogatszych, którzy opływają w różne gadżety. Jednak nasz szaraczek ma coś wyjątkowego -  niezwykły umysł i talent do wymyślania i konstruowania. Wynalazki stworzone przez Tru, uszczęśliwiają innych i zdecydowanie wygrywają z ekskluzywnymi rzeczami Kolorowych zakupionymi na allegro. 
Mama Tru jest bardzo silną osobowością, sama wychowuje swoje dzieci, pracuje na dwa etaty, a do tego działa społecznie. Sprzeciwia się produkcji pasztetu, występuje przeciwko burmistrzowi, który działa na własną korzyść. Zajęcza mam w swojej rodzinie propaguje ekologiczne odżywianie. Jest też autorką słów: Zalety są szatą, a futro tylko szmatą!, które mały zajączek podchwycił.  Rozbrajające jest spokojne i rozsądne podejście naszego bohatera do świata, jego postawa, szczerość i energia. Z pewnością nie można powiedzieć, by zazdrościł swym kolegom. Wręcz przeciwnie, wyjątkowo mądrze, zauważa jak pełne zbytku jest życie jego bogatych kolegów.
Wydawałoby się, że Tru to zabawna opowieść dla dzieci. Jednak nie do końca...

       Pod płaszczykiem zajęczych futer kryje się świat dorosłych. Współczesny świat dorosłych. I byłby to zabieg całkiem całkiem, gdyby nie nagromadzone problemy współczesnego świata i wystrzelone z grubej rury. A przypomnijmy - mowa o książce dla dzieci. Nie wiem do końca, w jaki przedział wiekowy książka się wcelowuje, ale nie widzę jej nawet dla 10 latków. Nie wiem, może się mylę.

       Nasz zajączek wynalazca jest emigrantem, żyje w miejscu, gdzie są podziały społeczne. Bardzo wyraźnie zaznaczony jest podział na biednych i bogatych. Do tego mama feministka. Od razu zostałam zapytana przez syna, co to znaczy... I właściwie nie wiedziałam, jak odpowiedzieć, bo czym innym jest feminizm w XIX wieku, a współcześnie. Właściwie to nawet sama nie wiem, kim jest współczesna feministka...   Mama zajączka bardzo narzeka na tatę, przedstawia go jako nieudacznika, i opowiada dzieciom, jak bardzo się na nim zawiodła. Do tego biega  co chwila na manifestację z napisem: NIE NOŚCIE TRAWY SWOIM FACETOM!  Przypuszczam, że dziecko tego głębokiego dna nie wychwyci, ale ciekawe, czy potem nie powie: mamo obiadu tacie nie podawaj. Idźmy dalej. Do zajęczej rodziny docierają informacje, że ich krewni z miasta maja być rozstrzeliwani jako  społeczność zbyt liczebna i nielegalnie przebywająca w mieście.
  
         Książki kupuję przez internet. Tru od razu wpadła mi w oko dzięki ilustracjom, którym nic zarzucić się nie da i dla których, właśnie ją zakupiłam.  Sama okładka, jak dla mnie, prezentuje sielski, ciepły świat...

       Jakoś nie współgra mi zderzenie dwóch światów, słodkiego zajączkowego z sympatycznym i pomocnym wynalazcą na czele ze światem manifestacji, wojen, zabijania, podziału na klasy społeczne i złego taty. 

         Książka wygrała  Tytuł Książki Roku 2016 w konkursie Przecinek i Kropka. W konkursie konkurował z nią Praktyczny pan Roksany Jędrzejewskiej Wróbel, którego pokochaliśmy od razu (był już przeczytany z 8 razy). I raczej ku tej lekturze skłanialibyśmy się bardziej.



Autor: Barbara Kosmowska
Tytuł: Tru
Ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok i miejsce wydania: Poznań 2016
Liczba stron: 64

niedziela, 5 marca 2017

Z przyrodą za pan brat...



 Rozmowa niechcący/chcący zasłyszana (starsze kobiety):
-Ech, ten nasz Marcinek to taki chorowity.
-Bo go na dwór nie wyprowadzacie.
-Wiesz Marta go chroni, bo on taki delikatniutki, trochę zimnego powietrza złapie i zaraz chory.
-Kiedyś to dzieci cały czas spędzały na podwórku.
-Tego naszego to ciężko zachęcić... Złożyliśmy się na tablet, i Marek taki porządny mu kupił, jak tylko mały wróci z przedszkola, to tylko z tym tabletem siedzi...






Czytam właśnie Ostatnie dziecko lasu Richarda Louva (niedługo o książce będzie więcej, bo pozycja ŚWIETNA). Autor  wysuwa termin zespołu deficytu natury....


Jeden z amerykańskich badaczy zasugerował, że całe pokolenia dzieci nie tylko jest wychowywane w domu, ale także jest ograniczone do coraz mniejszej przestrzeni. Jane Clark (...) nazywa je "dziećmi z pudełka" - bo spędzają coraz więcej czasu na siedzeniach samochodów, wysokich dziecięcych krzesełkach, a nawet specjalnych krzesełkach do oglądania telewizji. Dzieci zabierane na dwór są umieszczane wewnątrz "pudełek" wózków i popychane przez spacerujących lub biegających rodziców. 

Książka błyskotliwa, przyjemnie się czyta, otwiera oczy na wiele kwestii związanych z przyrodą.







http://www.saternus.pl/