środa, 30 listopada 2016

Wrażenia po lekturze...

Wczoraj wieczorem skończyliśmy czytać Gofrowe serce M. Parr. Po lekturze pytam:
-Która z przygód Leny i Kręciołka Wam się najbardziej podobała?
-Wszystkie! - krzyczy Filip.
-Mnie też! - dodaje Miki.
-Nie wybieraj tego samego co ja! - odpowiada oburzony Filip.

O Gofrowym sercu można poczytać O TUTAJ




piątek, 25 listopada 2016

"Ja i moja siostra Klara" D. Inkiow, J. Mahboob

         Znacie to uczucie, gdy książka tak nas wciąga, że nie wiadomo, kiedy minął dzień (albo, że to już dzień), że nie czuje się głodu, że się przepada całkowicie...

         Mam wrażenie, że takiego poczucia doświadczył mój czteroletni Filipinek. Tylko, że on nie czyta a słucha audiobooka. Pierwszego dnia słuchał do północy!!! Dwa razy pod rząd. Kolejnego dnia tylko wstał i słuchał. Jak zaczorowany!!!

To Ja i moja siostra Klara  tak na niego podziałały. Zresztą nie tylko na niego, bo i Miki, i mama są zachwyceni :).










         Klara i jej młodszy brat to nietuzinkowe rodzeństwo. Codzienność potrafią zmienić w fascynujące przygody. Pewnego razu przemalowali  połowę psa Wąchacza na blond, pozostałą część na czarno. Pół na pół, bo Wąchacz należy po równo do Klary i jej brata. Troszczą się o gości mamy i zjadają torta (A wtedy ciotki zatrują się i umrą... I to na naszej kanapie, po kolei, jedna po drugiej), bo w razie gdyby był zepsuty, mógłby zaszkodzić ciotkom. Hojnie częstują rybki cioci Emmy parówkami, bo dlaczego miałyby tylko ciągle jeść pchły wodne? Albo czemu nie zorganizować pchlego cyrku? Samo poszukiwanie pcheł to już jest wyzwanie. Troszczą się również o wujka Toniego, którego żona ciągle robi się większa i większa. Muszą ją odchudzić.


        Ja i moja siostra Klara  to ciepłe, prześmieszne dialogi, zabawne sytuacje  i niesamowite pomysły Klary i jej brata. Czy książka czy audiobook wciągnie każdego...  W interpretacji Moniki Pikuły pozostaje tylko słuchać i słuchać...
     

(Zdjęcie zaczerpnięte z Internetu)

Dimityr  Inkjow to już nieżyjący bułgarski pisarz i dyrygent. Mieszkał i tworzył w Niemczech. Napisał około 100 książek dla dzieci. Seria opowieści o Klarze i jej bracie stała się najsłynniejsza. W Polsce wydaje ją wydawnictwo Tatarak. Dostępna również w formie audiobooków.
  
W polskim wydniu ukazały się:
Ja i Klara i jamnik Wąchacz
Ja i moja siostra Klara
Ja, Klara i zwierzaki
Sto pociech z Klarą
  
Przedsmak kolejnych części:

Klara twierdzi, że ten marynarz musiał być chyba piratem, bo – niestety – Pippo czasem okropnie przeklina.(…)
Skierowałem się prosto do Pippo.
- Kraaaa! Jak leci! Kraaa? – skrzeknęła Pippo na mój widok.
- Powiedz no, Pippo, czy ty jesteś chłopcem czy dziewczyną? – spytałem uprzejmie.
- Kraaaa! Jak leci? Kraaaaaa?
- Dziękuję, u mnie wszystko w porządku. Ale jesteś chłopcem czy dziewczyną?
- Zakuty łeb! Zakuty łeb! Kraaaaa! – wrzasnęła papuga.

sobota, 19 listopada 2016

Alfabet reż. E. Wagenhofer

    



        Na ten film czekałam od dawna. W końcu jest, dotarł!!! I choć dziś miałam ręce pełne roboty, bo przygotowywałam przyjęcie urodzinowe Kacperka, to nie mogłam się oprzeć pokusie... Moje biuro, moja pracownia jest w kuchni :). Da się myć gary, piec ciasto i słuchać o tym, co mnie pasjonuje :).


     Jestem zachwycona. Wspaniały film ukazujący wiele aspektów wspólczesnej edukacji. To zestawienie nieszczęśliwych chińskich dzieci  (którzy nawet nie dosypiają, by biec w wyścigu, którzy są naciskani przez wszystkich, łącznie z rodzicami) z rodziną   Arno Sterna, robi wrażenie. Niemal jak być i nie być. Czym nas karmi współczesny świat? Kariera, władza, konsumpcjonizm. Bieg na  oślep niemal od kołyski. W Chinach zaczyna się od przedszkola.  I po drugiej stronie niezwykle mądry człowiek. Z każdego zdania, które wypowiadał, wypływała ogromna mądrość, miłość do dzieci, zaufanie w ich niepowtarzalny, indywidualny rozwój i przeogromny szacunek, które to nie pozwoliły mu i jego żonie, zamknąć własnego syna w szkole. (O Andre pisałam TUTAJ). Tym samym uczynili go szczęśliwym człowiekiem, którego życie jest pełne pasji. Nie wie, co to rywalizacja, nic nikomu nie musi udowadniać. 








       Mało tego, Arno pracuje z dziećmi i z dorosłymi od 60 lat. Oczywiście poza systemem. Dociera do wszystkich poprzez malarstwo (przychodzą do niego dorośli i mówią, że czas, w którym jako dzieci malowali pod jego okiem, wpominają jako najcudowniejszy okres dzieciństwa) . Arno zauważa, że po zetknięciu ze szkołą w pracach dzieci pojawia się coś wyuczonego. Dzieci przestają być spontaniczne. Zaczynają wykonywać zadania, by uszczęśliwiać dorosłych i spełniać ich oczekiwania.
   
Dziecko może zrobić, co chce.  A chce robić tylko to, co potrafi. To naturalna droga rozwoju dziecka. Ale rozwój ten jest tylko możliwy u dzieci, którym pozostawiono tę swobodę. Na pewno nie u dziecka uczonego według programu. To najgorszy sposób wychowywania dzieci. Wpajanie im, że nic nie osiągną samodzielnie, jeśli się bardziej nie wysilą. 



Koniecznie muszę obejrzeć film jeszcze raz i w swoim kajeciku spisać wszystkie wypowiedzi Arno jako złote myśli.
       Co jeszcze zrobiło na mnie wrażenie? List niemieckiej  zdesperowanej licealistki. Z przyjemnością również słuchałam wypowiedzi Geralda Huthera, którego książki miałam okazję czytać. W filmie został ukazany także Pablo Ferree, pierwszy Europejczyk z zespołem Downa, który ukończył studia. Niezwykle pozytywna postać. Rozbawił mnie zdaniem:

Wierzę w swoje umiejętności, więc pruję przed siebie.

O Pablo jest nakręcony film "Ja też", na który poluję od jakiegoś czasu.


            Alfabet nie jest nowym filmem. I zapewne większość już go widziała. Ale,  Ci którzy nie mieli jeszcze takiej okazji, zachęcam. Oczy po obejrzeniu filmu, otwierają się coraz szerzej...

Zdjęcia z kadrami z filmu pochodzą z nieprzepastnych zasobów Internetu.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Gramy w najlepsze memo pod słońcem...

       

        Odkąd odkryliśmy grę edukacyjną Ptaki. Świat wokół nas i Drzewa. Świat wokól nas wyd. Jacobsony, pokochaliśmy zabawy w memo. Chłopcom tak bardzo się spodobało, że zostały dokupione kolejne pudełka: Ryby, Kwiaty polne i Owady. Brakuje nam tylko Grzybów, o które zabiega Mikołaj, bo oczywiście koniecznie musi mieć całą kolekcję. Nie ma dnia/wieczoru, by gra nie poszła w ruch. Piękne opakowania, śliczne ilustracje zachęcają do zabawy. Świetny pomysł dla całej rodziny, bo gra  nadaje się dla tych najmłodszych, jak i najstarszych. Serio! Nasz dwuletni Kacperek ciągle rwie się do przeglądania i układania tafelków (zwłaszcza z ptakami). A ja też nie muszę się zmuszać do gry... :) Jakoś w świat owadów i kwiatów nigdy specjalnie nie wnikaliśmy, teraz mamy okazję do zapoznania tyyyyluuu gatunków. Z kolei przyjaciel Mikołajka bardzo ucieszył się z ryb, bo jest małym fascynatem tych stworzeń.

       Wiecie co... nawet jak gram z czteroletnim Filipem, to wcale nie muszę dawać mu folgi, by wygrał.... O Mikołaju nie wspomnę. Dzieci w memo są najlepsze!!! Gwarantuję, że pochłąną wszystkie 20 gatunków ptaków po kilku seriach gry :). Same korzyści.

       Po takim memo nie sposób nie opanować nazw ptaków, grzybów czy drzew. Akurat w dziedzinie ptaków u nas ogromne zainteresowanie, to przydałby się kolejne części. A Miki pytał, czy nie ma dinozaurów (tu delikatna sugestia dla wydawnictwa :)). Wspaniały jako prezent pod choinkę. Cudne są te gry :).

































Każdą zdobytą parę oczywiście za każdym razem należy przeliczyć!




Kacper jest w swoim żywiole!!!