sobota, 19 listopada 2016

Alfabet reż. E. Wagenhofer

    



        Na ten film czekałam od dawna. W końcu jest, dotarł!!! I choć dziś miałam ręce pełne roboty, bo przygotowywałam przyjęcie urodzinowe Kacperka, to nie mogłam się oprzeć pokusie... Moje biuro, moja pracownia jest w kuchni :). Da się myć gary, piec ciasto i słuchać o tym, co mnie pasjonuje :).


     Jestem zachwycona. Wspaniały film ukazujący wiele aspektów wspólczesnej edukacji. To zestawienie nieszczęśliwych chińskich dzieci  (którzy nawet nie dosypiają, by biec w wyścigu, którzy są naciskani przez wszystkich, łącznie z rodzicami) z rodziną   Arno Sterna, robi wrażenie. Niemal jak być i nie być. Czym nas karmi współczesny świat? Kariera, władza, konsumpcjonizm. Bieg na  oślep niemal od kołyski. W Chinach zaczyna się od przedszkola.  I po drugiej stronie niezwykle mądry człowiek. Z każdego zdania, które wypowiadał, wypływała ogromna mądrość, miłość do dzieci, zaufanie w ich niepowtarzalny, indywidualny rozwój i przeogromny szacunek, które to nie pozwoliły mu i jego żonie, zamknąć własnego syna w szkole. (O Andre pisałam TUTAJ). Tym samym uczynili go szczęśliwym człowiekiem, którego życie jest pełne pasji. Nie wie, co to rywalizacja, nic nikomu nie musi udowadniać. 








       Mało tego, Arno pracuje z dziećmi i z dorosłymi od 60 lat. Oczywiście poza systemem. Dociera do wszystkich poprzez malarstwo (przychodzą do niego dorośli i mówią, że czas, w którym jako dzieci malowali pod jego okiem, wpominają jako najcudowniejszy okres dzieciństwa) . Arno zauważa, że po zetknięciu ze szkołą w pracach dzieci pojawia się coś wyuczonego. Dzieci przestają być spontaniczne. Zaczynają wykonywać zadania, by uszczęśliwiać dorosłych i spełniać ich oczekiwania.
   
Dziecko może zrobić, co chce.  A chce robić tylko to, co potrafi. To naturalna droga rozwoju dziecka. Ale rozwój ten jest tylko możliwy u dzieci, którym pozostawiono tę swobodę. Na pewno nie u dziecka uczonego według programu. To najgorszy sposób wychowywania dzieci. Wpajanie im, że nic nie osiągną samodzielnie, jeśli się bardziej nie wysilą. 



Koniecznie muszę obejrzeć film jeszcze raz i w swoim kajeciku spisać wszystkie wypowiedzi Arno jako złote myśli.
       Co jeszcze zrobiło na mnie wrażenie? List niemieckiej  zdesperowanej licealistki. Z przyjemnością również słuchałam wypowiedzi Geralda Huthera, którego książki miałam okazję czytać. W filmie został ukazany także Pablo Ferree, pierwszy Europejczyk z zespołem Downa, który ukończył studia. Niezwykle pozytywna postać. Rozbawił mnie zdaniem:

Wierzę w swoje umiejętności, więc pruję przed siebie.

O Pablo jest nakręcony film "Ja też", na który poluję od jakiegoś czasu.


            Alfabet nie jest nowym filmem. I zapewne większość już go widziała. Ale,  Ci którzy nie mieli jeszcze takiej okazji, zachęcam. Oczy po obejrzeniu filmu, otwierają się coraz szerzej...

Zdjęcia z kadrami z filmu pochodzą z nieprzepastnych zasobów Internetu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz