środa, 19 października 2016

Jak zachęcić dzieci do czytania książek???



 
Co zrobić, żeby nasz mały zajączek przybiegał do nas z książką, gdy my jeszcze śpimy :)? Jak sprawić, by nasz umiejący czytać starszak wybrał książkę zamiast komputera? 
Zostałam kiedyś zapytana, co zrobić, by nastolatek zechciał zacząć czytać książki? Pierwsza myśl, która mi się nasunęła, to przecież trzeba było zacząć od kołyski, że z mlekiemmatki, wtedy nie byłoby problemu... czym skorupka nasiąknie... Ale! potraktowałam to jako wyzwanie... spróbujcie doczytać do końca, to zobaczycie, jakiej rady udzieliłam :).

 Przykład idzie z góry, bez dwóch zdań. Jeśli chcemy, by czytanie książek było czymś naturalnym, sami musimy czytać. To trochę taki banał, bo czasem mimo wszystko dzieci kręcą nosem na widok książki.


Sprawa jest prosta jak drut w przypadku naszych najmniejszych pociech. Im młodzsze dziecko, tym łatwiej. Czasem do tego stopnia, że wręcz dosłownnie nasz dzieciaczek "pożera" książki":). I aby jakieś egzemplarze się ostały, trzeba je chronić przed śliniącymi się żarłokami. Wystarczy odpowiednio przygotować otoczenie dziecka. Pozbyć się z widoku tych grających, przewalających się pod nogami, które wiele nie wnoszą w rozwój dziecka, gratów. Oczywiście na rzecz książek. Warto jest kupować dzieciom książki, aby miały je na własność. Myśl rozwinę szerzej za chwilkę.

W przypadku maleńkich dzieci mogą to być książki kartonowe, które przedstawiają wiele szczegółow, drobiazgów.









Fajne są też książeczki, z krótką fabułą. Mały zając wszystko chwyci: i książki o pojazdach, o zwierzętach, lesie, strażakach, dinozaurach, średniowiecznym świecie... Wszystko! :) Osobiście preferuję książki, które mają bardzo realistyczne ilustracje.









































Jeśli widzimy, że dziecko potrafi się skoncentorwać nad fabułą, przejdźmy do książek z coraz dłuższą fabułą. Nie bójmy się trzylatkowi czytać książek, które zdaniem wydawcy przeznaczone są dla pięcio czy sześciolatka. Mój cztroletni Filip słucha wszystkich książek, które czytam Mikołajowi. Z sentymentem też wspominam miłość Mikołaja do orangutana Happy ze "Zwierzaków świata" Martyny Wojciechowskiej . Jak chcesz przeczytaj o tym tutaj. Tak bardzo się przejął losem małpki, że nie rozstawał się z książka, nawet z nią spał. Jak miło to wspominam...

I tu nasuwa mi się kolejna uwaga. Samo czytanie jest ważne, nie może być monotonne i nudne (jak Happy rozpaczał za swoją mamą!), że chyba chcemy uśpić dziecko, to wtedy nawet zalecane. Naśladujmy głosy, trzeba płakać, płaczmy, trzeba krzyczeć, krzyczmy, straszyć straszmy :). Niech w ruch pójdą pacynki i maskotki, bo czytanie to świetna zabawa!!!



Nie zdziwmy się wtedy, jak maluszek będzie nam znosił książeczki ze swojej półeczki. A jeśli dzieci mamy więcej, to przygotujmy się na kłótnie, która pierwsza ma być przeczytana.

A co w przypadku starszych dzieci??? Tych niechcących czytać nastolatków??? Może trochę trudniej, ale nic do stracenia. Czasem zaczynamy czytać z własnej woli, gdy nam nikt nie nakazuje, więc nie przekreślajmy czytelnictwo naszego robaczka.

Jeśli dziecko nie chce czytać książek, czytaj mu TY, Drogi Rodzicu. Zmuszaniem, niestety, sprawy nie załatwimy, a nawet uzyskamy efekt odwrotny. To my musimy czytać dzieciom głośno!!!!

Głośne czytanie jest zarezerwowane dla dorosłych!!! W czytających na głos dzieciach, wyrabia się "wewnętrzny lektor" i spowalnia się czytanie, dziecko skupia się na werbalizacji, a nie na treści.


Niezależnie, jak małe czy jak duże jest Twoje dziecku Drogi Rodzicu, czytaj!!! Nawet gdy ma 13 lat!!! Czytanie wzmocni waszą więź, i nadal będzie wpływało na rozwój emocjonalny i intelektualny dziecka. A jeśli chcesz zachęcić dziecko i do samodzielnego czytania, a ono się wzbrania, poszukaj ciekawych i wciągających książek zgodnie z zainteresowaniem Twojego dziecka. Można sięgnąć po klasykę: Tomka Sawyera, ukochaną Anię z Zielonego Wzgórza. Nawet taką, która wzrusza do łez: Bracia Lwie serce czy Ronja. Albo która porusza kontrowersyjne tematy... Warto rozejrzeć się i poszukać niekoniecznie tylko lektur.

I tu zastawmy pułapkę na dziecko... Czytajmy, czytajmy, a w najciekawszym, w najbardziej emocjonującym momencie przerwijmy (bo tam coś kipi, ktoś dzwoni, czy coś). Poszukajmy też dla naszego dziecka książki, która poszerzy jego zainteresowania. Krzyś lubi motocykle, to niech na urodziny dostanie jakąś techniczną książkę, albo o ptakach, albo o szyciu sukienek :).


Innym razem w rozmowie z tatą powiedzmy głośnym szeptem, tak żeby niby nasza pociecha nie słyszała, a usłyszała, że kupiliśmy nową świetną książkę, ale chyba się rozmyślimy i jej Kasi nie przeczytamy, bo ta książka porusza trudne tematy, może nasza Kasia jeszcze za mała, może nie powinna o tym czytać..., bo książka jest taka smutna, przerażająca, że chyba lepiej ją zwrócić... A potem niechcący zostawmy książkę w salonie otwartą na najciekawszym momencie. Ciekawe, czy rybka chwyci za haczyk???

Dalej, kupujmy te najlepsze, najciekawsze, najpiękniej wydane książki dzieciom na własność. Wiem, bardzo dobrze, że są drogie, ale to jedna z lepszych isnwestycji. Sama muszę mieć na własność książkę, którą lubię. Warto pamiętać, że książki są jak przyjaciele, łatwo się do nich przywiązać.


A jak jest u Was? Proszę podzielcie się swymi uwagami w komentarzu. Może macie jakieś swoje sposoby na zmotywowaniu dzieci/młodziezy do czytania :). A może macie takie pewniki, które dziecko z pewnością zainteresują :)

4 komentarze:

  1. O co chodzi z tym "głośnym czytaniem zarezerwowanym dla dorosłych"? Mój syn czyta sobie na glos - to źle? A jeśli tak, to możemy coś z tym zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, dzieci,które czytają sobie, powinny robić to "w myślach". Nawet trzeba zwrócić uwagę, czy nie ruszają ustami, bo wtedy znaczy, że szepczą sobie. Tak miał mój 10-letni siostrzeniec. Takie czytanie spowalnia proces, utrudnia zrozumienie tekstu, wykształca "wewnętrznego lektora". Możemy zwracać dziecku uwagę, by próbowało czytać tylko wodząc tekst oczami. Zalecane jest podkładanie linijki czy zakładki pod czytaną linijką tekstu (to jest nawet trik ze szkół szybkiego czytania). Wszystko małymi kroczkami. Jeśli mamy taką możliwość warto zainwestować w kurs szybkiego czytania. I nie chodzi tu o jakieś spektakularne efekty, ale nawet gdy dzieco 2-3x szybciej przeczyta - znacznie łatwiej mu będzie przyswajać wiedzę i wzrośnie jego samoocena.
    "Głośne czytanie zarezerwowane dla dorosłego" -nawet jeśli dziecko potrafi czytać i czyta sobie, rodzic nie powinien rezygnować z głośnego czytania dziecku. Z kilku powodów. Dziecko,które jest na początku czytelniczej drogi, nie jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem większości tekstów, bo są jeszcze zbyt dla niego trudne. Ale powinien mieć do nich dostęp, by się rozwijać - rodzicu czytaj ty. Po drugie wspólne czytanie to nieprzeceniona więź z dzieckiem. Po trzcie wspaniała zabawa, wspólne wybieranie książek, przeglądanie, czytanie- być może z podziałem na rolę ;). Wspaniałych lektur Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za odpowiedź.
    Hmm, a tak się cieszyłam, że mój syn zaczął sobie sam czytać... Myślałam, że ciche czytanie przyjdzie z czasem. A nie chcę go zniechęcić, bo widzę, że nie było to dla niego łatwe, że jeszcze mu te literki przeskakują, ale tak bardzo chce sobie sam czytać, że ćwiczy i ćwiczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo jest się z czego cieszyć!!! Delikatnie można prosić by próbował przeczytać wzrokiem, jako zabawa, np. by mama mogłapotem czytać z myśli ;). Fajnie, niech ćwiczy, powoli zacznie czytać i tak :).

    OdpowiedzUsuń