piątek, 7 października 2016

II Europejskie Dni Ptaków

Europejskie Dni Ptaków to coroczna impreza organizowana w pierwszy weekend października, podczas której krajowi partnerzy światowej federacji BirdLife International (w Polsce – Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków - OTOP) pragną zwrócić uwagę ludzi na jeden z największych spektakli w świecie przyrody – jesienną wędrówkę ptaków. 
W pierwszą sobotę i niedzielę października w całej Polsce wolontariusze OTOP zapraszają do udziału w bezpłatnych wycieczkach, w trakcie których wszyscy wspólnie obserwują i liczą ptaki, a przewodnicy dzielą się z uczestnikami swoją wiedzą. Wyniki za pośrednictwem specjalnego formularza trafiają do centrali OTOP, a stamtąd do europejskiego koordynatora. (http://otop.org.pl/obserwacje/wlacz-sie/europejskie-dni-ptakow/)

I my w tym roku wzięliśmy udział (to znaczy mama i Mikołaj z racji tego, że trzeba byłu bardzo wcześnie wstać).  Pogoda była przepiękna. Wspaniale spędzony czas :) Poznaliśmy ludzi z pasją, przyrodników, którzy mają ogromną wiedzę i się nią dzielą. Miedzy innymi dowiedzieliśmy się, że u sikorek bogatek występuje dymorfizm płciowy i wiemy, jak odróżnić samiczkę od samca. Miki zachwycił się myszołowem, widzieliśmy tropy lisa, borsuka i jelenia.
Podczas spaceru pojawiło się aż 21 gatunków: sikora czubatka, sikora modra, sikora czarnogłówka, sikora uboga, mysikrólik, łabędź niemy, kaczka krzyżówka, gęś gęgawa, dzięcioł duży, pierwiosnek, potrzos, mazurek, kowalik, sroka, myszołów, sójka, czapla siwa, trznadel, grzywacz, sierpówka, zięba. 
 
 
 

 


 
 


 
 

niedziela, 25 września 2016

Po kasztany... po żołędzie...

   Ile sprawiają radości, ile potrzeba kreatywności i zręczności, by coś z nich stworzyć, ilu wrażeń sensorycznych  dostarczają..., a wszystko to zupełnie za darmo. Zapewne nasze prapraprababcie także zażywały takich przyjemności :). Kasztany i żołędzie to najlepszy wytwór jesieni! Prawda??? Wystarczy pójść i nazbierać (samo zbieranie to już niemała frajda), to także mile spędzony czas z mamą lub tatą lub obojgiem rodziców. A potem to już tylko wyobraźnia. Można użyć ich w piaskownicy, jako liczmany, no i koniecznie stworzyć ludziki.   A jeszcze jak dodamy do nich czapeczki, liście, mech i  co tylko komu przyjdzie do głowy, to doskonała zabawa gwarantowana.  Może potem przewalają się to tu i tam, ale co tam!!!  My z pewnością jeszcze wyruszymy na kasztany ;)





czwartek, 22 września 2016

Park Dzikich Zwierząt

Zatęskniliśmy za Kadzidłowem, w którym znajduje się Park Dzikich Zwierząt (na terenie Mazurskiego Parku Krajobrazowego). Jest tam pięknie o każdej  porze roku. Budownictwo. Krajobrazy. Las. Powietrze... Było cudownie. Jedyny minusik to pani przewodnik, która była nierozmowna, nieuśmiechnięta i taka... taka... oficjalna i książkowa.

sobota, 10 września 2016

Bardzo głodna gąsienica... , czyli cykl rozwoju motyla



      Przez chwilę mieszkała u nas bardzo głodna gąsienica, i to nie ta Erica Carla... (ta mieszka cały czas)

      A zaczęło się od tej przesyłki:



poniedziałek, 5 września 2016

Czytamy po angielsku, czyli USBORNE FIRST READING

         



Te książki są tak zachwycające, że nie sposób o nich nie napisać. Piękne ilustracje w połączeniu ze świetną historią, ale napisaną prostym tekstem, wręcz zachęcają do zanurzania się w obcym języku początkujących czytelników. Jeśli macie dzieci, które czytają samodzielnie, spróbujcie wspólnie czytać po angielsku. Te książki świetnie się nadają na start. W tej serii FIRST READING jest nawet tekst do czytania dla rodzica i tekst pisany większą czcionką do przeczytania  przez dziecko. I zakładka, gdy dziecko nie ma ochoty czytać dalej, by mogło wrócić w to samo miejsce. 
Dziecko powoli stawia pierwsze kroki w czytaniu po angielsku,  nabiera pewności siebie, przeskakuje na coraz wyższy level, aż staje się poważnym czytelnikiem :).


"Pierwsze kroki są łatwe do osiągnięcia. Sukces sprawia, że dziecko chce więcej".(Hollytree pre-school, North Baddesley)



Moi chłopcy jeszcze nie czytają (Miki zaczyna, ale z czytaniem po angielsku zaczekam, aż opanuje czytanie po polsku), ale ja im czytam :). Wprowadzanie w świat angielskiego poprzez czytanie to jeden z lepszych sposobów. Zapoznajemy dziecko ze słownictwem, zwrotami, pojawiają się formy różnych czasów i nikt się nie zastanawia, czy je dziecku wprowadzać, czy nie (tak jak w szkole).  Za jeden z największych błędów szkolnych w nauczaniu języka uważam uczenie gramatyki.  Zagadnienia gramatyczne powinny pojawić się gdzieś na szarym końcu. Gramatyka zniechęca, demotywuje, jest nudna i zaburza proces poznawania, oswajania języka. Jeśli uczymy się języka (czy to dorosły czy dziecko) powinniśmy się najpierw osłuchać, poznać słownictwo, struktury, zwroty. A dopiero na koniec dowiemy się, że jak mówiliśmy I'm reading book, to używaliśmy czasu teraźniejszego ciągłego. To tak na marginesie, bo już pisałam, że nie wierzę w szkolną naukę języka obcego, bo szkolne nauczanie to robienie wszystkiego, by języka nie nauczyć, mało tego, by do niego zniechęcić. (Muszę o tym koniecznie jeszcze napisać)


Usborne Very First Reading   (zdjęcie pochodzi ze strony http://www.usborne.com/veryfirstreading/books/books.aspx)


Sample spread from Book 4 of the Usborne Very First Reading Series - Dog Diary





Usborne First Reading: level one

Naszą przygodę z USBORNE zaczęliśmy od historii o koniku polnym i mrówce (seria właśnie level one). Zobaczcie sami, na czym polega fenomen tych książeczek:




Rewelacyjne!!!, prawda??? :)

Pozostałe nasze książki prezentują się równie wspaniale i zachęcająco,  będziemy się z nimi  powoli zapoznawać:
























Wydawnictwo USBORNE to około 2.500 książek do wyboru. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.
My mamy ochotę na więcej