czwartek, 12 marca 2015

Kacper patrzy


                Na pierwszym etapie  z niemowlaczkiem ćwiczymy odruch źreniczny. Dokładnie do Domana się nie stosowałam, który mówi, by naprzemiennie zakrywać oczka i świecić latarką (kilka sesji dziennie). A ja, zwykle podczas kąpieli, kilkakrotnie włączałam i wyłączałam światło. Właściwie zlecałam to zadanie starszym braciom, by od początku mieli zasługi w rozwoju brata. ;) Na drugim etapie również ćwiczymy odruch źreniczny a także postrzeganie konturów. Oglądanie kontrastów jest niezwykle ważne dla dziecięcia, bo zaczyna je dostrzegać i drogi wzrokowe dojrzewają. 
                 Ćwiczymy także dostrzeganie światła. W  ciemności/zmroku  kierujemy strumień światła na dłoń w zasięgu pola widzenia dziecka i czekamy aż nasz maluszek odnajdzie ten punkcik światła na dłoni. 
                 Po takich treningach możemy pokazywać karty z konturami rozwijające inteligencję dziecka. 

A im dalej w las, tym ilustracje powinny być bardziej skomplikowane z detalami. Szczegółowy program "pracy" z niemowlęciem, nie tylko o rozwijaniu wzroku, można znaleźć tutaj:

lub w już wychwalonej przeze mnie książce-poradniku K. Minge i N. Minge. Jak dla mnie klasyka, do której baaaaardzo często zaglądam, a jak jest dłuższa przerwa, to do niej tęsknię :). No i znowu chwalę. Tak czy siak do obydwu pozycji warto zajrzeć. (Choć ja dawno temu w ogóle nie czytałam poradników, ba, nawet wrzucałam je do kategorii podksiążek, a teraz namiętnie czytam poradnik za poradnikiem. A nawet muszę je mieć na własność). Doman = klasyka.
             Wracając do tematu. Kacperko również sobie patrzy, a jakże. Na początku oglądał pościel, poduszki, zasłonki.  Oczywiście można przygotować i otoczenie, jak najwięcej białego i czarnego w domu. A przezorna mama przygotowała się na tę okoliczność bardzo. Nawet w pewnym sklepie zakupiła czarno - białe podkładki do jedzenia, nie wiedząc jeszcze, że aż tak bardzo się przydadzą w edukacji kochanego dziecięcia ;).





W końcu podkładki trafiły na stół, a ja zmobilizowałam się i wydrukowałam kontrasty w ilości sztuk dziesięciu (nawet zalaminowane), teraz pora pomyśleć o następnych, bardziej skomplikowanych. A w planach jeszcze jakaś podusia, może i maskotki z tych to oto materiałów:

Efekty zapewne będą do obejrzenia na blogu :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz